Wstecz Domowa Dalej
Lądowanie w trawersie to piekielnie trudna sprawa, można sie wymądrzać co poszło nie tak ale nie będę tego robić bo to nie ja skakałem,
najważniejsze że Brian wyszedł bez szwanku i w Szczawnicy był oczywiście pierwszy :) Pomimo zmęczenia i rozkraczonego roweru (napęd
również wymiękł) to był świetny dzień spędzony z zajebistymi riderami na fantastycznej trasie. Ostatni dzień urlopu - niedziele przespałem
prawie całą, to było 7dni jazdy i prawie 400km po górach, idę kupić nowe nogi na Allegro... Pozdrawiam!

IMG_3778