Poprzez góry, poprzez hale - Hala Lipowska / Hala Rysianka / Hala Pawlusia / Rysianka / Romanka / Beskid Żywiecki

16.05
2015
Złatna - Zapolanka - Redykalny Wierch (1144m) - Hala Bieguńska - Hala Lipowska/Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej (1269m) - Hala Rysianka/Schronisko PTTK Rysianka (1254m) - Hala Pawlusia - Hala Łyśniowska - Romanka (1366m) - Hala Łyśniowska - Hala Pawlusia - Hala Lipowska/Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej (1269m) - Czarny Las - Bura Polana - Złatna
Dystans: 26km / Przew.: 1042m / Czas: 7h / Vmax: 39km/h / Kalorie: 2600 Skala trudności: P1/P2+ Ślad GPS:

Wróć na stronę główną


Każdy normalny weekend składa się z dwóch dni i to wie każdy, nie każdy jednak wie iż udany weekend składa się z dwóch wyjazdów ;) Już w ciągu tygodnia przed nadejściem kolejnego, pojawiła się perspektywa wyjazdu w Beskid Żywiecki. Dawno nas tam nie było, ojjj bardzo dawno, tym chętniej decydujemy się na ten a nie inny kierunek i w sobotę przed południem lądujemy w Złatnej. Przed nami kurs na Rysiankę, Romankę a może nawet na Rumunkę ;) któż to wie. Wycieczkę zaczynamy jak zwykle czyli od mozolnego podjazdu. 200 metrów przewyższenia później, wbijamy na żółty szlak wspinający się na Redykalny Wierch. Pokonanie 9km odcinka ze Złatnej do schroniska na Rysiance zajęło nam 2,5h czasu i +/- 900kcal. Ten iście olimpijski wynik ;] oznaczał jedno - wizytę w pit stopie i konkretny obiad. Zamawiamy więc co kto lubi, tego dnia nadprogramowe kalorie nie są nam straszne, im ich więcej, tym nam lepiej.

W trakcie obiadu, do stołu dosiadają się koledzy "po fachu". Po formalnej wymianie uprzejmości wymieniamy nieformalne spostrzeżenia na temat planów na ten dzień oraz dalszej drogi. Nasze trasy w małej części pokrywały się, w tej sytuacji po obiedzie ruszamy wesołą gromadką w dalszą drogę. Miało być leniwe turlanie pod górę a wyszło jak zwykle, koledzy chcieli nas zabić swym maratońskim tempem a my, nie chcieliśmy wyjść na dupy wołowe ;) Dwa lub trzy zawały dalej logujemy się wspólnie na Romance, jako że był to półmetek naszej trasy, przybijamy z chłopakami "pionę" i wracamy na Halę Lipowską.

Prawdę o udanych weekendach już zdradziłem, nic zatem nie stoi na przeszkodzie by zdradzić kolejną, mianowicie: "Każdy udany wyjazd kończy się epickim zjazdem". No dobra, nie musi się nim kończyć, wystarczy że w trakcie wyjazdu będzie "taki jeden" konkretny, smaczny i kaloryczny niczym schabowy z frytkami i sałatką coleslaw. Tego dnia Junior zaserwował nam prawdziwą bombę kaloryczną w postaci niebieskiego szlaku wiodącego spod schronu na Hali Lipowskiej do Złatnej. W zdecydowanej większości odcinka szlak ma charakter łagodnie opadającego singletraka z naturalnymi (a jakże) przeszkodami. Szlak piękny i wyśmienity do jazdy, niestety ulegający coraz większej degradacji :( Za owy stan rzeczy można podziękować lokalnym pracownikom leśnym, lubującym się w ściąganiu drewna szlakami, tak przecież najłatwiej załatwić temat, szlak również. Mimo tego (lub przez wzgląd) warto się tam wybrać, zobaczyć, przejechać przecież beskidzkie szlaki tak szybko odchodzą.































Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2012 by WZ