Wycieczka Last Minute - Omiška Dinara / Góry Dynarskie / Mosor / Riwiera Makarska / Dalmacja / Chorwacja

13.09
2014
Duće - Duće Miterez - Duće Naklice - Stari Duće - Kaplica MBŚ - Stari Duće - Omiš - Duće
12,5km / alt+ 452m / 800kcal Skala trudności: P1/P4+ Ślad GPS:

Wróć na stronę główną

Wolnymi krokami, acz nieubłaganie nadszedł ostatni dzień naszego urlopu i ostatni chorwacki trip, lub może lepiej brzmiałoby ostatnia górska przejażdżka? Cóż, zwał jak zwał :) zbieramy sprzęt i o godzinie 7.00 jedziemy pod znaną nam już górską kaplicę. Za niecałe 9 godzin odjeżdżał nasz autokar do Polski, kolejny za tydzień, więc lepiej się na niego nie spóźnić. Na przełęczy pod kaplicą logujemy się po 1,5 godzinie jazdy, wokół panuje cisza, 300m niżej słychać jak Duće budzi się do życia. Siedzimy przez chwilę na skałach milcząc, kontemplujemy chorwacką rzeczywistość, z którą niechętnie, ale trzeba się będzie pożegnać. Szkoda, bo miniony tydzień pomimo kapryśnej pogody (przez którą straciliśmy dwa dni) uważaliśmy za bardzo udany. OK zabieramy się do roboty, dosłownie, bo pilnie potrzebowaliśmy materiału wideo z wyjazdu, a do tamtej pory jakoś nam to umknęło :/ Cóż, zwyczajnie zatraciliśmy się w przepięknej Dalmacji.

Przez kolejne dwie godziny wyżywamy się zjeżdżając do Omisza "szlakiem kapliczkowym". Jeszcze na jego początku w górnej, węższej jego partii, przy statule Jezusa Króla Wszechświata spotykamy sporą grupę modlących się Polaków. Witamy się i od razu dostajemy zaproszenie do modlitwy. Grzecznie dziękujemy mówiąc, że dziś mocno się nam śpieszy, wsiadamy na rowery iii dostajemy jeszcze info iż w razie kraksy, nikt nie będzie nas zbierał ze skał... Pewnie dlatego tym chętniej odjeżdżamy robić swoje ;) Zabawę w "wideofilmowanie" kończymy po 1,5km zjazdu, na szutrze, czasu jak na lekarstwo ale zdążyliśmy nagrać co trzeba.

Przed nami jeszcze pakowanie rowerów do kartonowych pudeł, w których byliśmy zobowiązani przewieźć nasze rowery, zarówno do CRO jak i z powrotem do PL. Było z tym trochę roboty, ale pół godziny przed czasem stawiamy się w wyznaczonym do odjazdu miejscu. Autokar przyjeżdża z lekkim opóźnieniem, pakujemy nasz majdan i z nosami przyklejonymi do szyby, nostalgicznie obserwujemy linię wybrzeża, lazurowy Jadran i wyrastający z niego grzebień Gór Dynarskich. Pojawia się żal i nadzieja że niedługo znów tu wrócimy, odpocząć i poszukać nowych, ciekawych szlaków.

























Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2012 by WZ