Linia przerywana-gruba - Kanion Rzeki Cetina / Góry Dynarskie / Mosor / Dalmacja / Chorwacja

10.09
2014
Duće - Omiš - Naklice - Omiš - Przełom rzeki Cetiny - Podšpilie - Svinišće - Srdanovići - Kuciće- Przełom rzeki Cetiny - Omiš - Duće
59km / alt+ 750m / 2600kcal Skala trudności: P1/P3 Ślad GPS:

Wróć na stronę główną

Chorwackie słońce w ciągu lata potrafi solidnie zmęczyć, tym większą mieliśmy motywację wstając w trakcie urlopu o przysłowiowym "świcie". Chcąc pojeździć dłużej w odkrytym terenie wczesny start staje się koniecznością, tym razem pobudka wypadła o 6.00, start o 7.00. Nieprzytomni toczymy koła naszych rowerów w jak by nie było - nieznane ;) Bo nie znamy, okolicy i szlaku. Nasza mapa jednoznacznie wskazywała, iż ścieżki oznaczone linią przerywaną-grubą były przejezdne. Natomiast linie przerywanie-cienkie, były w większości przypadków nieprzejezdne. Tego dnia mieliśmy bliżej poznać jedną taką przerywaną-grubą. To ta sama ścieżka, z której zawróciliśmy dwa dni wcześniej, tym razem chcieliśmy uszczknąć jej więcej niż poprzednio, ruszamy więc z pewną modyfikacją trasy o kolejną linię przerywaną-grubą :)

Pierwsze 2,5km to wąski singiel wijący się w lesie 300m ponad rzeka Cetiną, jest bardzo fajne, do momentu w którym ścieżka zmienia się w linię przerywaną-cienką - to koniec jazdy. Wracamy do wypatrzonej w oddali drogi asfaltowej, niby niedaleko (+/- 500m) ale droga przez stary, zaniedbany sad to prawdziwa męczarnia. Prawie każda roślina, owad czy zwierzę zdaje się być nastawione przeciwko człowiekowi ;) Do asfaltu docieramy żywi, rzut okiem na mapę i chyba wiemy już jak objechać przerywaną-cienką tak by znów dostać się na grubą. W miejscowości Kuczice przelatujemy asfaltami przez winogronowe sady. Szło nam super do momentu, w którym na zjeździe na dłoni Ani siada szerszeń. Mimo braku nerwowej reakcji z Ani strony, żądło przebija gruby materiał rękawiczki i robi swoje. Na początku ból nie do zniesienia, kilka kolejnych chwil to strzał adrenaliny i lepsze samopoczucie. Na domiar złego dłoń zaczyna wyraźnie puchnąć, powoli zaczyna też tracić w niej czucie - jak nie urok to... Szerszeń :| Wracamy. 5km dalej sprawdzamy stan dłoni, nie puchnie bardziej i bardziej nie boli. Ania wyraźnie informuje mnie, że nie odpuści szlakowi w dolinie, cóż czynić - jedziemy. Pierwsze 2,5-3km szlaku wyborne, las niczym tajemniczy ogród, pełen zapachów i dźwięków, jest naprawdę miło, niestety znów trafiamy na cienką-przerywaną. Nasza jazda zaczyna przypominać strzelanie z Kałacha - raz trafiamy, raz nie. Mimo wszystko warto było sprawdzić "co i jak" chociaż obrażenia od flory i fauny, tym razem okazały się wprost nieproporcjonalnie do satysfakcji z górskiej eksploracji ;)































Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2012 by WZ