Trening możliwości - Rychlebskie Ścieżki / Černá Voda / Kouty nad Desnou / Kouty Bike Park / Jesoniki / Czechy

16.08
2014
Černá Voda / Super Flow / Tajemny / Mramorovy / Sjezdy / Kamieniołom Rampa
35km / alt+ 1300m / 2100kcal Skala trudności: P2/P3 Ślad GPS:

17.08
2014
Kouty nad Desnou / Uhlířská stopa / Stará medvědice / Hřebenovka / Koutíkův sen
35km / alt+ 2280m / 1200kcal Skala trudności: P2/P4+ Ślad GPS:

Wróć na stronę główną

Co do tego, że jazda w bike parkach to zdecydowanie inna zabawa niż górskie tripy, nie muszę nikogo przekonywać. Jednak mam wrażenie, że profity płynące z zabawy w bike parkach bywają większe, niż te płynące z górskiej jazdy. Jakie profity? Mam na myśli podnoszenie poprzeczki, a tym samym wynoszenie własnych umiejętności jazdy na wyższy poziom. Dobra zabawa owszem, ale trening przede wszystkim. Zaznaczam jednak iż słowa te piszę pod wpływem własnych decyzji, doświadczeń oraz potrzeb. Wszak "jesteśmy inni" i co do tego również nikt nie będzie miał wątpliwości.

W związku z tym kiedy w połowie sierpnia okazało się, iż dwa Rafały - jeden duży drugi wcale nie mniejszy ;) wyszli z propozycją wspólnego objazdu czeskich bike parków, odpowiedź mogła być tylko jedna - jedziemy! Na pierwszy ogień poszły Rychleby, czyli najbardziej polska miejscówka w Czechach ;) Tras opisywać nie będę bo każdy już tam był, napiszę tylko, że jazda z FroPROsami to wyjątkowa okazja do szkolenia i treningu - z której musiałem skorzystać. Było mi to potrzebne chociażby po to, by zrozumieć jak wiele nauki wciąż jest przede mną. Przy chłopakach każdy osiedlowy mistrzu pokornieje jak baranek. Dzień pełen wrażeń mija szybko, nasze nogi flaczeją z wysiłku, a żołądki robią się puste i głodne. Czas coś zjeść, czas odpocząć, czas na nocleg. Jedziemy do nieczynnego już kamieniołomu Rampa, znajdującego się nieopodal Czarnej Wody. Tam też rozbijamy biwak i kończymy dzień w typowo imprezowym stylu - kąpiel w jeziorze, grillowana kiełba, piwko i do spania.


















Drugi dzień i druga miejscówka, tym razem bardziej DH niż Enduro. Więcej przeszkód, więcej latania i generalnie większy wp... dla organizmu, no ale czego się nie robi z ciekawości? Owa ciekawość zaprowadziła nas do Kout nad Desnou. Na terenie bike parku znajdują się 4 trasy o różnej skali trudności, od bardzo prostej do bardzo trudnej, więcej informacji na stronie -> http://www.kouty.cz/letnie/bike-park-3 próbowaliśmy przejechać wszystkie - Koutíkův sen rozbija psychę na kawałki. Rava z Mecenasem widzieliśmy tego dnia dwa razy, po pierwszym wyjeździe do góry i na koniec ostatniego zjazdu :] Mimo tego kontynuowaliśmy z Anią nasz "trening możliwości", a że było gdzie trenować, na górę wracaliśmy bodaj 12 razy. Mimo dopingu w postaci wyciągu to wystarczyło, by wypruć się z sił oraz chęci do jazdy. Przyznać muszę nie często się zdaża, bym nie był wstanie utrzymać w rękach kierownicy :/ Mimo zmęczenia satysfakcja była ogromna, zarówno ze względu na udany trening, jak i okazję do posłuchania rapu w wykonaniu Mecka ;) Tak to były dobre dwa dni na enduro, bike parkowa jazda daje wymierne korzyści, więc warto tam wracać.














Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2012 by WZ