Zabaglione, zabajone! - Przehyba / Pasmo Radziejowej / Beskid Sądecki / Durbaszka / Małe Pieniny

08.08
2014
Krościenko nad Dunajcem - Szczawnica Park Górny - Sopotnicki Potok - Sewerynówka - Czeremcha (1124m) - Przehyba (1175m) - Wielka Przehyba (1191m) - Jaworzyna (1128m) - Zgrzypy (1120m) - Moszczenica Wyżna - Skrudzina - Gaboń - Kamień św.Kingi - Przehyba (1175m) - Czeremcha (1124m) - Sopotnicki Potok - Szczawnica Sewerynówka
56km / alt+ 1800m / 3600kcal Skala trudności: P1/P3 Ślad GPS:

09.08
2014
Krościenko nad Dunajcem - Szczawnica - Jaworki - Górski Ośrodek Pod Burbaszką - Durbaszka (942m) - Huściawa (818m) - Łaźne Skały (773m) - Szafranówka (742m) - Przeł. Maćkówki - Przeł. Pod Szafranówką - Schronisko PTTK Orlica - Szczawnica - Krościenko nad Dunajcem
26km / alt+ 620m / 2000kcal Skala trudności: P1/P4- Ślad GPS:

Wróć na stronę główną

W górskiej restauracji "POLKA" mamy niestety dość ubogie menu szlakowo-ścieżkowe. By smacznie się najeść i dobrze wypić trzeba wiedzieć którą z pozycji wybrać, a także o jakiej porze roku - dnia i nocy również. Na szczęście dla moich towarzyszy oraz dla mnie w dziale "Beskid Sądecki" dobrze już wiemy, którą pozycję wybrać z listy. W tej sytuacji na przystawkę wygodny podjazd na Przehybę, czarnym szlakiem rowerowym wzdłuż Spotnickiego Potkou. A co na obiad? Obiad w schronisku :) Co więc na deser? Najlepsze ciacho jakie znam w całej restauracji - żółty szlak z Wielkiej Przehyby. Przepis niezmieniany od wielu lat - smakuje najlepiej na sucho w dobrym towarzystwie. Zaczynamy małymi kęsami, delektując się w miarę jedzenia, wrażenia od samego początku do końca nie do opisania. By zrozumieć, by oddać finezję wykonania i głębię smaku trzeba zwyczajnie spróbować. Na kolację wracamy na Przehybę, blisko 9km podjazd masą asfaltową, na sam szczyt tortu pod samą wisienkę (schronisko) ułatwia trawienie 600m różnicy przewyższeń, którą zafundował nam deser. Kiedy w końcu mija ów monotonny ból trzewi powoli zapada zmierzch. Zaskoczeni długością naszej biesiady decydujemy się na szybką oraz lekką kolację w zasadzie przystawkę - tę samą od której zaczęliśmy dzień. Około godziny 20:00 restauracja zostanie zamknięta, na dokończenie ostatniego posiłku zostało nam zatem +/- 0,5h. Jak wiadomo nie jest elegancko jeść szybko, do tego w towarzystwie, przy kobiecie... No cóż, na koniec zachowaliśmy się jak ostatnie świnie i kolację zjedliśmy w 18minut :] Rachunek za pełne wyżywienie tego dnia - niewygórowany a walor smakowy - nieoceniony, będziemy wracać tu częściej.











Drugiego dnia naszej dwudniowej wyżerki, jedziemy do stołówki "Pienińskiej" serwującej dania regionalne w menu równie okrojonym co dnia poprzedniego. Jest jedno "ale" - ale jako że stołujemy tu mniej więcej od 20 lat wiemy co wybrać. Smaki tej kuchni chodzą za nami przez cały rok, do momentu kiedy wpadniemy tu na śniadanie, obiad lub kolację, desery też są - Zabaglione, zabajone ;) Kolejność biesiadowania taka sama jak poprzednio, na przystawkę 11km podjazdu do Jaworek, następnie zupa Durbaszkowa jedzona w domu wczasowym pod szczytem. Na obiad zaserwowaliśmy sobie główny grzbiet z dzikiego zwierza w sosie z niedzielnego turysty. Jazda nieprzeciętna, jednak w trakcie konsumpcji trzeba uważać by jakiś turysta nie utkwił nam między zębami. Na koniec deser, chyba ulubiony, bo często go tam jadam. Odcinek niebieskiego szlaku z przełęczy pod Szafranówką aż do schroniska PTTK Orlica. Na sucho zjada się go niezmiernie szybko, na mokro stanowi wyzwanie, a dla smakoszy istnieje możliwość repety za 12zł w restauracji "Wyciąg na Palenicę", prawdę mówiąc można powtarzać ją do zrzygania. Nie chcąc popełnić tego błędu, po deserze nie próbujemy już żadnych dań, czas odpocząć i strawić. W dwa dni zaliczyliśmy kilka świetnych pozycji z górskiego menu przy okazji spalając sporo kalorii ;) taka ironia górskiego jeż... jedzenia.







Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2012 by WZ