Co zrobisz jak nic nie zrobisz? - Góra Żar / Potrójna / Leskowiec / Groń JP2 / Kalwaria Zebrzydowska / Beskid Mały

06.15
2014
Międzybrodzie Żywieckie - Góra Żar 761m) - Przeł. Przysłop Cisowy - Kocierz (879m) - Przeł.Kocierska - Potrójna (883m) - Łamana Skała (929m) - Leskowiec (922m) - Groń JP2 - Królewizna (871m) - Jaszczórowska Góra (777m) - Świnna Poręba - Mucharz - Łękawica - Kalwaria Zebrzydowska
52,5km / alt+ 1718m / 2800kcal Skala trudności: P1/P2+ Ślad GPS:

Wróć na stronę główną

Drugiego dnia próbujemy wystartować możliwie jak najwcześniej. Możliwie ponieważ śniadanie w restauracji wspomnianej w poprzedniej relacji (w Szybowcowni) można było zjeść dopiero od godziny 8:00. OK, nie jest to super późno acz super wcześnie też nie, tego dnia zależało nam na czasie - planowaliśmy powrót do Krakowa w tzw. "siodle". Zaczynamy więc chwilę po śniadaniu. Góry po wczorajszych opadach były mokre jak gąbka, jednak na głównym czerwonym szlaku, którym z Międzybrodzia przecinamy Beskid Mały, trafiamy na kilka utwardzonych ścieżek. Jedzie się tam całkiem przyjemnie, niestety temperatura nie wychyla się na termometrze powyżej 15 "kresek". W związku z tym w kolibie na Potrójnej (883m) raczymy się ciepłą kawą, następnie bez problemu przecinamy odcinek z Potrójnej do schroniska na Groni JP2.

Po krótkiej regeneracji i ciepłym obiedzie w schronisku, lecimy dalej. Przed nami najprzyjemniejsza część dnia - zjazd! Chwila zastanowienia i wybieram zielony szlak prowadzący do Świnnej Poręby Jamnik. Owym zielonym szlakiem jechałem na tyle dawno by zapomnieć jak fajny ów jest. W związku z faktem, w dół lecieliśmy trochę "on sight" ;) fajne uczucie tym bardziej iż nie ma tam przeszkód, które mogą nas czymś zaskoczyć. W Świnnej logujemy się dość szybko, pierwotnie planowaliśmy przelot przez Jaroszowiecką Górę, kiedy jednak okazuje się iż woda w zbiorniku retencyjnym (Świnna Poręba) została całkowicie spuszczona... Decydujemy się na przejazd dnem zbiornika, wszędzie wokół tony szlamu i błota a widoki jak z innej planety - dobry wybór, kto wie czy będziemy mieć kiedykolwiek okazję by to powtórzyć. W okolicach 17:00 docieramy do Kalwarii, w której znów zaczyna padać :/ Z bólem du... decydujemy się przerwać przygodę i walkę z pogodą no bo co zrobisz jak nic nie zroisz?. Wsiadamy do pociągu i powoli schnąc wracamy do Krakowa, być może następnym razem będziemy mieć więcej szczęścia. Cóż, zobaczymy.

































Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2012 by WZ