Ciepłe wspomnienie lata - Spisz / Pieniny / Gorce

17.08
2013
Szaflary Wies - Bór - Nowa Biała - Krempachy - Dursztyn - Łapsze Niżne - Niedzica - Sromowce Wyżne - Sromowce Niżne - Czerwony Klasztor (SK) - Szczawnica - Krościenko
51,5km / alt+ 790m / 2900kcal Skala trudności: 4 Ślad GPS:

18.08
2013
Krościenko - Marszałek - Lubań (1211m) - Runek (1004m) - Kotelnica (946m) - Studzianki - Szlembark - Harklowa - Waksmund - Nowy Targ
37km / alt+ 1230m / 2100kcal Skala trudności: 5 Ślad GPS:

Autor: Ania Makuszewska

Wróć na stronę główną

Upalny sierpniowy weekend najlepiej spędzić na dwóch kółkach. Wiadomo. Wybieramy jeden z naszych ulubionych kierunków czyli Krościenko nad Dunajcem. Tym razem rozpoczynamy
w Szaflarach gdzie napinamy łydki (i próbujemy nie zgubić śpiworów) na niekończących się łąkach.



Leniwym tempem docieramy do przełomu Białki cieszącego się o tej porze roku dużym powodzeniem. Swoją drogą jakie to proste. Nie zakupy, nie film, ani nie gra na xboxie.
W czasie upału najlepsza jest woda. Dużo wody.



No ale nie ma czasu na kąpiele, bo w oddali widać już Trzy Korony. Nazywane kiedyś Pieninami mają w zasadzie pięć turni zbudowanych z wapieni rogowcowych. Choć piękne są niewątpliwie
to tak tłumnie odwiedzane w sezonie letnim, że nigdy na nich nie byłam, bo w góry to ja od ludzi uciekam.



Trasa ta jest wyjątkowo malownicza dzięki wspaniałym widokom na Tatry Bielskie oraz znajdujące się za nimi Tatry Wysokie.



Pofałdowane łąki zachęcają za to do puszczenia klamek, ale też ćwiczą mięśnie na podjazdach. Ileż byśmy dali zimą żeby na jeden dzień przenieść się na tę łąkę rozbrzmiewającą
koncertem tysięcy świerszczy!


Starczy tego romantyzmu, teraz mały rebus: gdzie jest Ania? Na koniec trasy przedzieramy się jeszcze przez Niedzicę, Sromowce i zaliczamy klasyczną trasę z Czerwonego Klasztoru do Szczawnicy.



Dzień drugi, niemniej upalny od pierwszego zaczynamy solidnym podjazdem. Mimo bolącego kolana, które czasem każe iść, nie poddaję się bez walki. Pokonujemy szczyt Marszałek i zmierzamy na Lubań.



Leniwym tempem docieramy do bazy namiotowej. Nie dość że mają tam wi-fi (łaj-faj ;) ) to jeszcze serwują niezłe naleśniki! Znacie coś lepszego od naleśników z nutellą w letni dzień na rowerze?
No dobra - zimne piwo, którego niestety tam nie mieli.



Widok ze szczytu ukazuje piękną panoramę Tatr, nie ma czasu na kontemplację. Okazuje się , że jest już o wiele później niż sądziliśmy, a pociąg z Nowego Targu na który pędzimy odjedzie
już niedługo. Cała reszta trasy to gonitwa w myśl zasady: my nie zdążymy?!



Uff zdążyliśmy chociaż mało brakowało. Ostatnie kilometry na szosie to było prawie Tour de Pologne ;) Udało się nawet po drodze kupić zimne piwko, stąd zadowolona mina Wojtka :)




Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2012 by WZ