Test roweru KTM Tribute

Autor testu: Wojtek / Żbiker
Wróć na stronę główną

Trybut od KTM'a - długo się zastanawiałem, co można napisać o rowerze, który jest ,ale go nie ma? Od razu pojawiła się myśl, że zadanie łatwe nie będzie. Czemu? Po pierwsze, dlatego że miałem dla niego zaledwie tylko kilka godzin, po drugie, dlatego że... długo musiałem odkurzać starego fullface'a. Ale zacznijmy od początku...

To była typowa, listopadowa sobota, patrząc za okno utwierdzałem się jedynie w przekonaniu, że nie warto wychodzić z domu - było szaro, buro i do bani. Tym bardziej zaskakiwał mnie pośpiech, w jakim porwałem mocno zakurzonego fullface'a, wskoczyłem w spd i pobiegłem na miejsce spotkania... ale zaraz, pobiegłem? Ano tak, bo nie mogłem zabrać domowego roweru. Biegnąc myślałem tylko jak się będzie na tym "czymś" jeździć? Za chwilę miałem się o tym przekonać i... przekonałem się. Mówi się, że najbardziej liczy się pierwsze wrażenie. W moim przypadku był to opad szczęki, który później tylko się powiększał;). Siadając okrakiem na tej potężnej maszynie zrozumiałem, że jej jedynym zadaniem jest ujarzmianie grawitacji a zawodnicy DH i ostrego FR będą jej głównymi nabywcami - no może jeszcze piękni i bogaci;).

Z przodu odpowiedniej dawki emocji dostarcza 200mm Marzocchi 888 RC3. Lekki nie jest - 3748 g. Tyle, że nikt od niego nie oczekuje, żeby był lekki. Ma być za to wytrzymały i sztywny. Nie zmienia to jednak faktu, że w jazdę na rowerze, który waży ok. 19,1 kg trzeba włożyć trochę siły, a w zasadzie - dużo siły.

Z tyłu przyczepność i miękkie lądowania gwarantuje damper FOX'a DHX 4.0 dający w tym ustawieniu i przy tej długości skok 225mm. Całość oparta jest na komponentach Syncross'a (kierownica/kola), Truvativ'a (korba/suport), SRAM'a (przerzutki/napęd) oraz Avid'a (hamulce-jucy7).

Jak już wcześniej wspomniałem nie mieliśmy dla siebie zbyt dużo czasu, zaledwie kilka godzin, które próbowałem w pełni wykorzystać na Krakowskim Zakrzówku. Zakrzówek to magiczne miejsce dla wszystkich lokalnych FRiderów i Zjazdowców, to mekka nauki technicznych zjazdów, dropów, wall ridów i wszelkiego rodzaju przeszkód uczących nas jak być lepszym w tym całym bałaganie, jakim jest MTB wraz z jego licznymi odłamami :). Trenują tu także crossowcy i dirtowcy, ale zazwyczaj innych miejscach. Trenowałem i ja tak jak kiedyś i tak jak trenuję obecnie, ale na zupełnie innym sprzęcie niż KTM. Być może stąd wzięło się moje wyobrażenie o skali trudności moich przyszłych przeszkód w stosunku do rowerów z inną geometrią i innymi skokami zawieszenia. KTM na "mojej prywatnej" ścieżce zdrowia wypadł znakomicie.

Wszelkie próby maksymalnego zdławienia amorów spełzały na niczym, dlatego na jednym z dropów podnosiliśmy poprzeczkę do momentu, w którym suma przewyższeń pomiędzy odbiciem a lądowaniem wynosiła prawie 2m - TRIBUTE w trakcie lądowania zdawał się jedynie uśmiechać :) Po kilku godzinach było dla mnie pewne że ten bike jeździ po wszystkim a jedynym jego ograniczeniem jest sam... biker.

Gdyby nie co chwilę spadający napinacz Truvativa - mógłbym napisać że z minuty na minutę byłem coraz bardziej zachwycony jakością i specyfiką jazdy, rzeczy trudne bądź nieosiągalne na moim biku na tym wydawały się być dziecinnie proste. Rower dawał ogromny zapas bezpieczeństwa i wręcz prosił się o bardziej brutalne traktowanie. Żadna przeszkoda nie wywierała na nim jakiegokolwiek wrażenia.

TRIBUTE powinien być już dostępny w sklepach Bikershopu, jego cena będzie wynosić 11799 PLN. Zapytacie "czy warto"? Osobiście uważam, że KTM robiąc ten bike spłacił swój TRYBUT światowemu królestwu DH ;).


Wróć na stronę główną

All www & foto copyrights 2004-2011 by WZ